wtorek , 19 październik 2021
previous arrow
next arrow
Slider

Sklep NIE jak każdy inny

Codzienne spotkania z osobami dotkniętymi chorobami lub ich bliskimi nie należą do łatwych. DSC03725Ludzie otwierają się, mówią szczerze o swoim bólu. Czy praca w sklepie medycznym to zwykły handel? Czy trzeba mieć nerwy ze stali? Na te i inne pytania odpowiada Małgorzata Mączka, właścicielka specjalistycznego sklepu zaopatrzenia medycznego przy Al. Jana Pawła II 3D na Zaspie, DORT-MED.

Chciałabym, abyśmy na początku obaliły mit, że sklep medyczny to miejsce, w którym zaopatrzymy się w rzeczy potrzebne nam przy opiece nad osobą obłożnie chorą.

Oczywiście, że to mit! W sklepie dostępne są produkty chociażby dla karmiących mam. Większość kobiet decyduje się na odciąganie pokarmu i tutaj mogą się w ten sprzęt zaopatrzyć. Mamy także rzeczy, które ułatwiają życie. Są to masażery, specjalistyczne poduszki do spania czy skarpetki. Ostatnio zmorą, szczególnie kobiet, są haluksy. Panie kupują wkładki do butów, kliny, które umieszcza się miedzy palcami, produkty na noc, które nie są do końca przyjemne podczas stosowania, ale naprawdę dużo dają. „Kręgosłup” to problem dotykający prawie 90% społeczeństwa. On się buntuje niezależnie od tego jaką pracę wykonujemy. Dlatego coraz częściej ludzie decydują się na pasy, które wspomagają funkcjonowanie kręgosłupa.
Kolejny problem to astma, alergie czy po prostu zwykłe przeziębienia. Pacjenci, zarówno ci mali jak i ci trochę starsi, potrzebują wówczas inhalatorów, które świetnie zdają egzamin. Ponadto często goszczę sportowców, którzy kupują ortezy czy opaski.

A pacjentki onkologiczne?

Również. Panie dobierają protezy piersi i odpowiednie do swoich potrzeb staniki. To bardzo ważne, aby kobiety podczas takiego spotkania otrzymały fachową pomoc.

20150410_092906Czy Pani klienci-pacjenci często pytają o radę? Proszą o pomoc?

Tak. Moi klienci to specyficzna grupa ludzi. Sprowadza ich do mnie choroba – ich lub osoby bliskiej. Często to wydawałoby się błahy problem np. boląca stopa. Zdarza się, że wystarczy mała wkładka do buta, by ułatwić funkcjonowanie. Kiedy po jakimś czasie klient wraca i mówi, że udało się pomóc – to najlepsza zapłata! (uśmiech)

Specyfika sklepu jest trudna, wręcz smutna. Przychodzą ludzie z problemami, często zapłakani. Czy każdy nadaje się do tej pracy?

Nie, zdecydowanie nie. Podstawą jest sympatia do ludzi. Klienci wyczuliby, że nie lubię swojej pracy. Trzeba być życzliwym, obeznanym z tematem zaopatrzenia medycznego.
Moje szczęście polega na tym, że uwielbiam ludzi. Lubię z nimi rozmawiać, lubię pomagać. To bardzo ułatwia pracę.

20150410_092945Czy zdarza się, że niektórzy klienci zapadają w pamięć?

Oczywiście, że tak. Szczególnie jeśli są to pacjenci robiący zakupy cyklicznie. Znam ich problemy, troski. Widzę ich smutek, a kiedy choroba zmierza ku dobremu informują mnie o swojej radości.

Dlaczego zdecydowała się Pani na otwarcie sklepu właśnie na Zaspie?

Pracowałam wcześniej w sklepie medycznym, ale doszłam do wniosku, że chcę pracować na swój rachunek. Szukałam miejsca, w którym są szpitale i przychodnie, ale nie ma sklepu medycznego. Wybrałam Zaspę i nowo powstałe wtedy osiedle AVIATOR, ponieważ w tym „rewirze” dla nikogo nie byłam konkurencją i nie odebrałam nikomu klientów.

Życzę w takim razie powodzenia i bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

DSC03727

Zobacz również

Pozytywny Żłobek nr 6 przy ul. Hynka 34

Budowa Pozytywnego Żłobka nr 6 w Gdańsku dobiegła końca. W żłobku przygotowano 100 miejsc dla …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *