previous arrow
next arrow
Slider

Siesta Festival 2015 w dniach 23-26 kwietnia 2015

Osiem koncertów w Filharmonii Bałtyckiej i Klubie Parlament w Gdańsku. Czworo z pięciorga artystów wystąpi po raz pierwszy w Polsce. Dwoje z nich ma dodatkowe koncerty w ramach Festiwalu. Bilety zostały w szczątkowej ilości.

Piąta edycja Siesta Festival jawi się jako prawdziwy sukces i potwierdzenie słuszności koncepcji wyboru repertuaru i miejsca.

fb2015ab

Siesta Festival 2015 to już piąta edycja festiwalu pomyślanego początkowo jako jednorazowe uświetnienie dziesięciolecia istnienia kultowej wręcz audycji radiowej poświęconej jazzowi, World Music i innym fascynacjom muzycznym jej autora, Marcina Kydryńskiego.

Już ta pierwsza edycja była planowana w Gdańsku – Wolne Miasto, okno na świat, kolebka aktorskiego kabaretu, nowych muzycznych trendów młodzieżowych, nowego, nieskostniałego jazzu: muzyka z najodleglejszych stron świata powinna brzmieć tu w dwójnasób dobrze. I rzeczywiście – to, że jest to już piąta edycja, że bilety znikają dosłownie w ciągu godzin, że są już nie jeden a trzy wieczory fado, że już nie po raz pierwszy w historii festiwalu organizatorzy proszą artystów o dodatkowe wcześniejsze koncerty, by jak najwięcej osób mogło doświadczyć ich muzyki tylko dowodzi słuszności wyboru.

W tym roku na Siesta Festival wystąpią:

23.04.2015 g. 21:00 Sala Zielona Filharmonii Bałtyckiej, Gdańsk – Helder Moutinho Wieczór Fado (po raz pierwszy w Polsce)

24.04.2015 g. 20:00 Filharmonia Bałtycka – Paulo Flores (po raz pierwszy w Polsce)
g. 22:00 Sala Zielona Filharmonii Bałtyckiej, Gdańsk – Helder Moutinho Wieczór Fado
25.04.2015 g. 18:00 Filharmonia Bałtycka – Neuza – dodatkowy koncert;
g. 20:00 Filharmonia Bałtycka – Neuza (po raz pierwszy w Polsce)
g. 22:00 Filharmonia Bałtycka Sala Zielona – Helder Moutinho
Wieczór Fado
26.04.2015 g. 19:00 Filharmonia Bałtycka – Mariza
g. 22:00 Klub Parlament, Gdańsk – Charlotte Dipanda (po raz pierwszy w Polsce)

Więcej informacji o artystach:

Paulo Flores1Paulo Flores – Bard. Głos współczesnej Angoli. Kompozytor, autor, producent, niedościgły wykonawca. Mając lat zaledwie 40 już świętował ćwierćwiecze swej muzycznej kariery. Rozpoczął ją bowiem mając lat 16 płytą nagraną w Radio Luanda: „Kapuete Kamundanda”. Umieszczona na niej piosenka „Cherry” otworzyła drogę dla nowego nurtu: kizomby. W języku kimbundu kizomba znaczy: zabawa, impreza, balanga. Paulo Flores, wraz z Eduardo Paim’em stali się prekursorami tej ogromnie popularnej do dzisiaj formy muzycznego szaleństwa.
Dojrzewając, Paulo odkrył dla siebie tradycyjną muzykę Angoli, sembę. I w niej właśnie odnalazł własny głos. Jej nadał nowy ton. Semby nie należy mylić z sambą, tradycyjną muzyką z Brazylii, jednakże nietrudno dopatrzeć się w obu nurtach wątków wspólnych, charakterystycznych zresztą dla wielu nurtów muzyki luzofońskiej. Zmysłowość pulsu, bogactwo harmonii, ujmująca uroda melancholijnych melodii. Te elementy, nieobecne w muzyce np. saharyjskiej czy suahili, znajdziemy także na Wyspach Zielonego Przylądka, w Mozambiku, w Gwinei Bissau.

Jakkolwiek urodzony w Luandzie, Flores swoje pierwsze lata spędził w Lizbonie. Osiadł
z powrotem w Angoli w końcu lat 90tych i tam powstały najwybitniejsze z jego piętnastu płyt długogrających.
Artysta znany choćby z audycji i serii płyt Siesta, po kilku latach naszych starań nareszcie wystąpi w Polsce po raz pierwszy! Filharmonia Bałtycka, Gdańsk, 24/04/2015, g. 20:00; bilety w cenie 100, 130 i 150 złotych już w sprzedaży.

984216_377324465767442_5729026198687399656_n25 kwietnia, sala koncertowa Filharmonii Bałtyckiej będzie należała do miłośników muzyki kobowerdyjskiej. Na scenie pojawi się: Neuza! I to aż dwukrotnie!!!!!

To imię już dzisiaj powinniśmy wymawiać z wykrzyknikiem. Neuza to nowość i najświeższa rewelacja z Wysp Zielonego Przylądka! Miłośnicy audycji Siesta znają już dobrze sławy archipelagu, sami mają swoich największych faworytów do korony po niezapomnianej Cesarii Evora. Wielu z nich podziwialiśmy podczas poprzednich edycji Siesta Festival na żywo. Śmiało można powiedzieć, że jesteśmy już w pewnym sensie fachowcami w dziedzinie rytmów i stylistyki muzyki z Cabo Verde. Czas więc zacząć odróżniać niuanse, drobne odcienie, inne, delikatne rozłożenie akcentów. Czas zagłębić się w bogactwo kolorowych drobiazgów rozświetlających urzekającą muzykę Wysp Zielonego Przylądka, doceniać jej różnorodne bogactwo, jak na specjalistów przystało.

A że nie jest to wiedza tajemna, już drugiego dnia Siesta Festival 2015 przekona nas wszystkich właśnie Nueza, dziewczyna, która urodziła się w samej stolicy Cabo Verde, w Praia, raptem w 1985 roku, i która dzięki wielokrotnym podróżom między wyspami i wrodzonemu talentowi do śpiewu (jej matka była śpiewaczką) wchłonęła te niuanse, upiększenia, wariacje i której muzyka pokazuje całe bogactwo i piękno tej urzekającej, endemicznej wręcz muzyki.
Historia Neuzy to walka z przeznaczeniem. Straciła mamę w wieku raptem sześciu lat. Mama występami na Wyspach utrzymywała dom. Widząc jak niepewne jest to zajęcie, kiedy sama została matką, Neuza postanowiła związać los swojej rodziny z bardziej przyziemnymi zajęciami. Przygotowując do przyjęcia codziennych klientów restauracje, w których pracowała, nie mogła wyzbyć się potrzeby śpiewu, którym oczarowywała początkowo tylko współpracowników. Miała 24 lata kiedy uległa kolegom z pracy i zaczęła śpiewać również dla gości. A potem, znamy to i nie raz słyszeliśmy: urzeczony ktoś powiedział komuś, ten jeszcze innym i do restauracji zaczęli przychodzić goście już nie na posiłek, ale przede wszystkim dla Neuzy i jej niesamowitej muzyki. Na jeden z koncertów przyszedł producent Jose Da Silva i olśniony talentem dziewczyny, zdumiony oryginalnością repertuaru i stylu z wyspy Fogo, zaproponował Neuzie sesję nagraniową dla wytwórni Harmonia. Tak powstała jej debiutancka płyta Flor di Bila (2013). Tak usłyszał ją świat. Tak zachwyciła również nas, entuzjastów…
Muzyka z Cabo Verde, jakkolwiek różnorodna, pozostaje dla nas, miłośników światem pozornie zapoznanym, w którym nawigujemy z łatwością. A jednak niewielu z nas potrafi szybko rozróżnić i nazwać podstawowe dla Wysp rytmy, gatunki, formy muzyczne, jak morna, coladeira, funana. A Neuza przynosi nam ponadto niezwykłe rytmy ze swojej wyspy: talaia baxo, rabolo, sambę. Sięga po tradycyjną formę curcutican: pełen pasji, zabawny i prowokacyjny zarazem duet kobiety i mężczyzny.
Siesta Festival co roku prezentuje artystów z Cabo Verde. Wydaje nam się, że trudno znaleźć gdziekolwiek na świecie muzykę bardziej zmysłową, czułą, świetlistą, porywającą, melodyjną, wyrafinowaną i przystępną zarazem. Na naszej scenie stanęli już najwybitniejsi spadkobiercy geniuszu nieodżałowanej Cesarii. Zawsze jednak odrębni, oryginalni, natychmiast rozpoznawalni. 25 kwietnia na deskach Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku z wielką radością przedstawimy państwu po raz pierwszy w naszym kraju kolejną ciekawą postać z tego magicznego regionu świata, szanowni państwo, wystąpi przed nami Neuza (25/04/2015 Filharmonia Bałtycka, g. 18:00 i 20:00, bilety w cenie 90, 120. 140złotych już w bileterniach).

Wieczory fado rządzą się innymi regułami niż pozostałe koncerty Siesta Festival. To od początku przemyślane intymne spotkania z fado i jego wykonawcą. To kolacje z przyjaciółmi w możliwie ścisłym gronie. To próba odtworzenia naturalnej atmosfery lizbońskiej piwnicy dla kilkudziesięciu gości wsłuchanych w magiczny śpiew kelnerki czy sommeliera obdarzonych niespotykanie uduchowionym głosem i siłą interpretacji. I tak też będzie tym razem. Na trzech wieczorach wystąpi (znów po raz pierwszy w naszym kraju!) Helder Moutinho!

helder-moutinho-1-682x1024Wielbiciele gatunku bardzo dobrze znają to nazwisko! Przecież wielki Camane to starszy brat Heldera, a drugi z trójki braci Pedro był gościem pierwszego Siesta Festival. Koniecznie chcieliśmy przedstawić Państwu cały klan!
Helder nie tylko ma barwę głosu i sposób interpretacji przypominającej braci, jest jednak jednym z niewielu fadistów, którzy nie bazują tylko na utworach innych, ale zaopatruje ich w swoje własne i wielokrotnie w cudowny sposób sam je przedstawia publiczności. Częściowo znamy jego twórczość – przecież jego piosenki na całym świecie śpiewa choćby Misia. W tym roku jednak 25 i 26 kwietnia szczęśliwcy będą mogli na wyciągnięcie ręki, przy jednym niemalże stoliku wchłonąć talent Heldera, zatopić się w jego świat fado, w jego własny świat…

Mariza 2014mTo że Mariza odwiedzi Siesta Festival, to zwieńczenie kilku lat przygotowań i konsekwentnej pracy popularyzującej muzykę o portugalskich korzeniach w naszych słowiańskich sercach.
Mariza to: Diva, symbol, legenda, muzyczna skandalistka i prowokatorka, prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalna i uwielbiana artystka muzyki świata w XXI wieku.
Od czasów Amalii Portugalia nie doświadczyła podobnego szczęścia i nawet literacki Nobel dla Saramago nie znaczył tak wiele dla mieszkańców dawnej Luzytanii, jak ponowne odkrycie przez cały świat muzyki fado. A za to odpowiedzialna jest ta jedna dziewczyna. Urodzona w rodzinie portugalskiego kolonizatora i afrykańskiej matki, w Lorenco Marques, dzisiejszym Maputo, stolicy Mozambiku.

Gdy po wyzwoleńczej wojnie, wraz z tysiącami uchodźców wrócili do Lizbony, rodzice Marizy zamieszkali w Mourarii. To jedna z najstarszych dzielnic miasta, bliźniacza słynnej Alfamie po drugiej stronie wzgórza. Kolebka lizbońskiego fado. W małej tawernie, którą prowadzili rodzice, Mariza słuchała tej muzyki po raz pierwszy. Fernando Mauricio, „Król Fado Mouraria” był częstym gościem, śpiewał do niej i dla niej. Zachowały się fotografie Marizy z jej pierwszych prób wokalnych w tawernie: chudziutka Mulatka z gęstym, czarnym afro.

Jeśli chcesz grać walce Chopina, wiesz, dokąd pójść, czego i jak się uczyć. Nie istnieją szkoły fado. Czy raczej: szkołą jest tawerna, jest życie, jest ulica. Młoda pieśniarka szybko zaczęła zwracać uwagę mocnym głosem, charyzmą, urodą. Barwą, frazą, odmiennością. Jej pierwszy album, „Fado em Mim” pojawił się u progu nowego tysiąclecia i stał się przełomem. W jej życiu i w historii muzyki portugalskiej. Zaproszona na festiwal Womad Mariza ruszyła w świat by od razu pojawić się na największych estradach: Hollywood Bowl, w Central Parku, w Royal Festival Hall. Radio BBC wybrało ją Artystką Roku w muzyce świata. Nagrała ze Stingiem duet na Olimpiadę w Atenach w 2004. Wciąż miała w repertuarze kilka pieśni Amalii, lecz wykonywała je w sposób tak własny i oryginalny, że nikt nie mógł zarzucić jej łatwych imitacji. Do jednego z nieznanych tekstów Amalii muzykę napisał młody kompozytor Tiago Machado i wkrótce ten utwór: „O Gente de Minha Terra” stał się kamieniem milowym, być może najważniejszym w karierze Marizy. Do dziś kończy nim każdy koncert wchodząc w publiczność, między rzędy amfieteatrów.
Nie ma na Ziemi słynnej sali w której nie słuchano by z miłością jej głosu. Od Carnegie Hall po Operę w Sydney, od paryskiej Olimpii po Teatro Albeniz w Madrycie. W Lizbonie wziął ją pod swe opiekuńcze skrzydła Carlos do Carmo, największy spośród żyjących Mistrzów, potwierdzając swoim autorytetem wielkość młodej artystki. Jej styl – nie tylko wokalny – lecz także sceniczny wizerunek, uczynił Marizę najbardziej rozpoznawalną spośród pieśniarek fado.
Trzeba jednak powiedzieć, że nie przyjęto jej bezkrytycznie w skostniałym, zawistnym środowisku. Po jej płycie „Transparente” i kolejnej: „Terra”, które w Sieście zaliczyliśmy do naszych najcenniejszych muzycznych doświadczeń w ogóle – mnożyły się oskarżenia o zdradę czystości gatunku. O sprzeniewierzenie ideałów, sprzedanie się. Bo jakże to: święta muzyka Portugalii nagle skundlona w żarliwych splotach z wrogim flamenco w duecie z Buiką? Jakże: nowe formy, w orkiestrowych aranżacjach z podtekstem bossa novy? Skąd te wszystkie „zbędne” kolory? Ivan Lins komponujący fado? Zarty! Jakieś trąbki? I czemu ma służyć mariaż fado z prowincjonalną muzyczką kabowerdyjskich rybaków?
Odpowiedzią Marizy był album „Fado Tradicional” i wielki koncert w lizbońskim Coliseu, najsłynniejszej sali kraju, przed całym skłóconym wewnętrznie światkiem fadistów. Sięgnęła po stare pieśni, udowadniając, że jak mało kto w historii potrafi odnaleźć własny głos we wszystkich żelaznych zasadach tego ściśle skodyfikowanego gatunku. Czy przekonała strażników niepodważalnych wartości, trudno powiedzieć. Oni zazwyczaj umierają w przeświadczeniu, że posiadają jedyną prawdę. Ale świat raz jeszcze pokochał, tym razem tradycyjne, zrealizowane w klasycznym trio, formy muzyki fado.
W tym czasie Mariza wyszła ponownie za mąż, po trudnej ciąży podczas której całkowicie wycofała się z życia koncertowego urodziła chłopca i nadała mu imię Martim, a podwójnym albumem „Best Of” podsumowała swój pierwszy, „młodzieńczy” etap.
Wróciła na sceny świata niedawno, uważnie dobierając miejsca, w których wystąpi. Jej honoraria są porównywalne z wielkimi gwiazdami muzyki popularnej. Zazwyczaj pojawia się zatem w salach dla wielotysięcznej publiczności. Szansa na bliskie spotkanie z Marizą we wnętrzu tak intymnym jak sala Filharmonii na Ołowiance jest bez precedensu w ostatnich latach; gwiazda zaśpiewa
w sali koncertowej Filharmonii Bałtyckiej 26/04/2015 r. o godzinie 19:00.
Mając w pamięci wielkość Jej talentu i sławy, będziemy niemalże w lizbońskiej tawernie z najlepszymi przyjaciółmi na recitalu Marizy zorganizowanym tylko dla nas – będziemy mogli o tym opowiadać dzieciom, wnukom i znajomym:

MARIZA W GDAŃSKU NA SIESTA FESTIVAL 2015!

Siesta Festival 2015 zakończy w niedzielę 26.04.2015r w Klubie Parlament (22:00)

Charlotte Dipanda  fotoNoc Afrykańska:
Charlotte Dipanda

Jest tradycją Siesta Festival , że ostatni koncert, już po największych emocjach w Filharmonii w niedzielną noc, przynosi ostateczne odprężenie. Z wielopiętrowego klubu Parlament znikają wtedy ławki, by najwierniejsza „siestowa” publiczność mogła kołysać się w puls afrykańskiej muzyki. Byśmy mogli tańczyć, przytulać się, pić wino, zapomnieć, że następny dzień będzie nieuchronnie poniedziałkiem.
Pląsaliśmy do tej pory z Yamim, Fatoumatą, Bongą, z kameruńczykiem Blickiem Bassy…
No właśnie. Szczególne miejsce na muzycznej mapie Afryki ma Kamerun. Czemu? To pytanie do etnomuzykologów, trudniejsze jeszcze od kwestii, dlaczego muzyka o najbogatszej harmonii, ujmujących melodiach i czułych rytmach pochodzi z Cabo Verde. Klucz portugalski otwiera tamte drzwi bez trudu.
W przypadku Kamerunu nie mamy pewności. Tradycja frankofońska niczego nie wyjaśnia. Przecież sąsiednie Kongo Brazza, Czad, Republika Srodkowoafrykańska, Niger – nie przyniosły światu nawet połowy tak zachwycających muzyków jak Kamerun. Muzycy stamtąd zdają się być szczególnie wrażliwi na złożoność europejskiej harmonii, nie tracąc przy tym nic ze zmysłowości rytualnych rytmów, plemiennych tańców, kołysanek znad ogniska. Nasz siestowy gość sprzed trzech lat Blick Bassy, fenomenalny basista Etienne Mbappe (nawiasem mówiąc bliski współpracownik Mayry Andrade!), tworząca w Ameryce Kaissa czy wreszcie król we własnej osobie, geniusz, legenda: Richard Bona.
Charlotte Dipanda jest z tej rodziny.
Urodzić się w Yaounde i wygrać – nie jest łatwo. Paradoksalnie prościej jest, jak Richard, pochodzić z małej wioski. Wyrastać w niewielkiej, zintegrowanej społeczności. Tam zawsze pomogą. A i konkurencja na starcie mniejsza. Yaounde to moloch, jedno z tych afrykańskich miast, rozdętych, napuchłych stolic w których nie chcielibyśmy spędzić ani jednego dnia naszego życia. Skwar, smog, slums, smród. I tłum, wszędzie tłum. Pierzchałem stamtąd jak najprędzej.
W rodzinie Charlotte wszyscy muzykowali. Wślizgnęła się więc do studiów nagraniowych stolicy niejako bocznymi drzwiami. Gdyby jednak nie jej nadzwyczajny dar, nigdy nie mogłaby stanąć na scenie z postaciami tej miary co nestor afrykańskiego saksofonu Manu Dibango, czy młoda gwiazda Rokia Traore. „Ten Feet From Stardom” – trzy metry od sławy… tak to się zwykle zaczyna ale i tak często kończy dla zdolnych chórzystek. Lecz Charlotte miała dość charyzmy i determinacji, by stanąć w świetle głównego reflektora. Zaczęło się w 2009 roku w Paryżu, z pomocą kolejnego ze znakomitych kameruńskich muzyków: basisty Guy N’Sangue. Został producentem pierwszej płyty ślicznej debiutantki. Jeden z utworów napisał z młodą wokalistką nasz dobry znajomy Blick Bassy. Energia, uroda, wrażliwość, muzykalność. Te cechy sprawiły, że koncerty Charlotte były w rodzinnym Kamerunie wyprzedane do ostatniego miejsca. Ale podbić Europę a potem znaleźć dla siebie niszę w całej Muzyce Świata to już osobne, trudne zadanie.
Nowa płyta przyniosła prezent szczególnie cenny: duet z Richardem Bona. Jedną z piosenek napisał dla Charlotte słynny kongijski bard Lokua Kanza, producent pierwszej płyty Sary Tavares, ukochanej siestowej artystki, i kumpel Richarda z projektu „Toto Bona Lokua” (pamiętają Państwo ich chwytliwy „singiel” z drugiej siestowej płyty?). Ileż to lat temu? Osiem? Ech… niemożliwe.

Jak dobrze jest znów spostrzec, że jesteśmy w niewielkiej, ale szczególnej siestowej rodzinie, gdzie wszyscy się znają, cenią, współpracują, tworzą kolejne zachwycające muzyczne światy.

Z wielką pokorą, nadzieją i radością wyczekujemy Państwa na Siesta Festival 2015!

SIESTA FESTIVAL 2015

Zobacz również

Twój sklep dla zwierząt nr 1 już wkrótce w Gdańsku!

W najbliższych tygodniach znana sieć sklepów dla zwierząt Maxi Zoo otworzy swój pierwszy sklep w …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *