poniedziałek , 6 grudzień 2021
previous arrow
next arrow
Slider
Fot. Wydział Środowiska UMG

Wycinka starych drzew w Brzeźnie wywołała wielkie emocje

Wśród mieszkańców Brzeźna zawrzało. Część z nich jest oburzona wycinką czterech ponad 90-letnich kasztanowców, rosnących na terenie parafii Św. Antoniego Padewskiego przy ul. Dworskiej. Proboszcz parafii i urzędnicy miejscy tłumaczą, że drzewa trzeba było usunąć, gdyż zagrażały bezpieczeństwu pieszych.

Facebookowy profil „Straży Obywatelskiej Brzeźna” od kilku dni rozgrzewa się niemal do czerwoności. Mieszkańcy, w tym parafianie ze Św. Antoniego, gorąco dyskutują na temat wycięcia kasztanowców, które rosły przy świątyni od 1924 roku. Wielu z nich jest przekonana o tym, że drzewa były zdrowe, a w działaniu proboszcza doszukują się złych zamiarów. Pojawiają się też, choć rzadziej, głosy broniące duchownego.

Ks. Jan Świstowicz objął probostwo w Brzeźnie w 2015 r., dlatego niektórzy wytykają mu nieznajomość spraw i rzeczy ważnych dla lokalnej społeczności a takimi były, ich zdaniem, wspomniane drzewa.

– Nie rozumiem, czym kierował się proboszcz, który pojawił się z zewnątrz w naszej parafii i zaczął wprowadzać tak diametralne zmiany. Wycinając kasztany, wyciął kawał historii, którą pamięta każdy mieszkaniec Brzeźna – napisała jedna z internautek.

– Jakim cudem otrzymano zgodę na wycinkę zdrowych, nikomu niezagrażających drzew? – dopytuje w sieci inna z kobiet.

– Zawsze jesienią chodziło się tutaj na spacery, bo można było znaleźć kasztany – wspomina kolejna mieszkanka.

– Dobra, a jak podczas wichury drzewo spadłoby na kościół, co równałoby się z dużymi kosztami, to pytalibyście, kto dopuścił do tego, że te drzewa rosły w tym miejscu. Może proboszcz uratował budynek kościoła – z kolei jeden z mężczyzn broni duchownego.

W tej sprawie najwyraźniej zabrakło dobrej komunikacji i przekazu informacji pomiędzy duchownym a parafianami.

Jak podkreśla ks. Świstowicz w rozmowie z portalem gdansk.pl, drzewa były w złym stanie. Musiały zostać usunięte. Proboszcz zaznacza przy tym, że nie zrobił niczego niezgodnego z prawem.

– Specjaliści zbadali te drzewa, przygotowali ekspertyzę. Trzeba było je usunąć, bo zagrażały bezpieczeństwu. Rosły przy ciągu pieszym, a tędy codziennie przechodzą dzieci do szkoły – tłumaczy ks. Świstowicz. – Rozumiem, że coś się zmieniło, więc są emocje. Ale ta wycinka po prostu była konieczna.

Słowa duchownego potwierdzają urzędnicy z Wydziału Środowiska w gdańskim magistracie.

– Na wniosek proboszcza parafii pod wezwaniem świętego Antoniego w Gdańsku-Brzeźnie zostało wydane zezwolenie na usunięcie czterech sztuk drzew z gatunku kasztanowiec biały, rosnących na posesji przy ulicy Dworskiej 2. Parafia otrzymała decyzję 2 stycznia 2016 roku. Drzewa zostały wydane z uwagi na zły stan zdrowotno-techniczny. Potwierdzają to również, na zdjęciach, ścięte pnie z oznakami murszu wewnętrznego – tłumaczy Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Specjaliści zbadali drzewa 3 grudnia 2015 r. Potwierdzono, że chorują w wyniku ataków szrotówka kasztanowcowiaczka, owada, który od kilku lat niszczy kasztanowce w tym rejonie. Udokumentowano też widoczny mursz pni w przyziemiu i zamieranie koron. Co ciekawe, na drzewach znaleziono liczne ślady kul z okresu wojennego, które przyczyniły się do powstania rozległych blizn.

źródło: gdansk.pl

Zobacz również

Parada Niepodległości 2021 coraz bliżej. Sprawdź co się szykuje na 11 listopada

Parada Niepodległości powraca! Wprawdzie z wieloma covidowymi ograniczeniami, ale jednak się odbędzie. 11 listopada w …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *