czwartek , 5 Sierpień 2021
previous arrow
next arrow
Slider

Czytam na Zaspie. „I jak tu nie biegać!”

Wydawnictwo Otwarte wychodzi naprzeciw lenistwu. Książka Beaty Sadowskiej „I jak tu nie biegać!”, która do księgarń trafiła 19 marca, nie jest zwykłym przewodnikiem dla osób, które chciałyby rozpocząć przygodę z joggingiem. To motywacja zawarta na prawie 300 stronach opatrzonych energetycznymi zdjęciami.

Beata Sadowska większości kojarzy się z dziennikarstwem. Aktualnie w sobotnie poranki budzi słuchaczy radia ChilliZET w programie „W biegu i na wybiegu” oraz łapie „ZOOM na miasto” w Polsat Cafe. Warto jednak zaznaczyć, że to wyjątkowa kobieta, która z impetem obaliła mit, że ciężarna kobieta powinna tylko i wyłącznie prowadzić tryb życia śpiącego misia.

„- Pani biega?! – zapytała mnie zupełnie obca kobieta w Łazienkach Królewskich.
– Biegam – odpowiedziałam rezolutnie. No bo jak tu się wymigać, skoro po pierwsze: jestem w stroju biegowym, po drugie – biegnę, po trzecie – nawet, gdybym szła, to wyżej wspomniany strój i pot na czole zdradziłby, co przed chwilą robiłam?
– I tak można?! –drążyła.
– Lekarz mi pozwolił – uśmiechnęłam się, zastanawiając się jednocześnie, po co w ogóle wdaję się w takie rozmowy. Zwłaszcza, że nie była to pierwsza ani – jak się miało okazać w kolejnych miesiącach – ostatnia.

To scena z parku, a w szpitalu…

Lekarz: To ja powiedziałem w gazecie, że nie można biegać w ciąży.
Ja: ???
Lekarz: Powiedziałem, bo przychodziły do mnie pacjentki spodziewające się dziecka i mówiły, że skoro Sadowska biega, to one też mogą. Pytałem: „A kiedy pani ostatnio biegała?”. „Nigdy” – odpowiadały zazwyczaj. I zazwyczaj były to kobiety, które w ciągu kilku ostatnich miesięcy przybrały na wadze po kilkanaście kilogramów. Wyjdą, skręcą nogę, stawy nie wytrzymają i dopiero się zacznie! No więc powiedziałem, że nie można.
Ja: Ale mnie lekarka pozwoliła!
Lekarz: Pani może. Pani biega od lat. I do tego z głową.

….

Oczywiście, jeśli moja lekarka prowadząca uznałaby, że to zagraża ciąży, jest niepotrzebnym ryzykiem i mam sobie dać spokój, natychmiast bym to zrobiła. Bez dyskusji i marudzenia. Ale na pytanie, czy mogę biegać, ukochana dr Ewa Kurowska-Mroczek odpowiedziała:
– Może Pani, ale czujnie. Proszę obserwować, czy brzuch nie napina się po treningu. A w trakcie, czy nie ma pani poczucia, że jakaś siła ciągnie w dół. Jeśli malec będzie chciał, żeby pani przestała, na pewno da znać.
I co? I tak było. Biegałam do końca 8. miesiąca. Świadomie. Inaczej. Po prostu z głową. Nie szarżowałam, nie ścigałam się, nie przesadzałam z tempem.”

Publikowany fragment przedstawia zarówno poczucie humoru dziennikarki jak i jej dojrzałość oraz mądrość. Beata w łatwy i przystępny sposób pokazuje, że jeśli będziemy kierować się rozsądkiem i zdrowo podchodzić do życia – wszystko jest możliwe. Dzięki Sadowskiej poczujecie się pełni energii, a zarazem jej poczucie humoru i piękne zdjęcia ucieszą nie tylko oko, ale także duszę.

Książka „I jak tu nie biegać!” Beaty Sadowskiej powstała we współpracy Autorki z trenerem biegowym, Kubą Wiśniewskim. Beata i Kuba stworzyli dzieło, które może okazać się motorem napędzającym do przygody ze sportem!

Marcin Prokop napisał:
Dzięki lekturze książki Beaty poczułem się, jakbym przebiegł maraton. Nie, wcale nie zmęczony. Naładowany dobrą energią. I postanowiłem dać bieganiu jeszcze jedną szansę. Może wreszcie je polubię?

Biegamy?

Książka Beaty Sadowskiej ukazała się nakładem Wydawnictwa Otwarte. Jest dostępna na woblink.com oraz w księgarniach z całym kraju.

fot. Wydawnictwo Otwarte
fot. Wydawnictwo Otwarte

Zobacz również

Przyjdź i bezpłatnie zbadaj swoje znamiona w J.S. Hamilton!

J.S. Hamilton kosmetologia  zaprasza na bezpłatne badanie znamion pod nadzorem Dermatologa, w ramach akcji profilaktycznej …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *