wtorek , 25 sierpień 2026

Czytam na Zaspie. „Wilk z Wall Street” oraz „Polowanie na Wilka z Wall Street”

Wbrew ogólnie przyjętym zasadom, ponieważ mam zwyczaj podążania pod prąd – najpierw obejrzałam film z boskim Leo, a dopiero później sięgnęłam po książki Jordana Belforta. Nasza początkowa przygoda nie była łatwa…

Wulgarny język, nadętość i nadzwyczajna pewność siebie – to cechy charakteryzujące Wilka z Wall Street. Pieniądze, seks, narkotyki i prostytutki to cały świat bohatera. Irytujący? Tak. Wzbudzający odrazę? Tak. Odrzucający? Nie.

fot. Świat Książki
fot. Świat Książki

„Wilka z Wall Street” wydanego przez Świat Książki czytamy z zapartym tchem. Wszechobecne wulgaryzmy w tej pozycji są… obowiązkowe. Inny świat, inna rzeczywistość rządzą się innymi prawami niż literatura przepełniona dobrocią i nienagannymi manierami. Belfortowi wybacza się wszystko, a czytając o jego karygodnych zachowaniach… uśmiechamy się nieśmiało pod nosem. Lubimy go, choć przed sobą samą ciężko było się do tego przyznać.

fot. Świat Książki
fot. Świat Książki

W książce „Wilk z Wall Street” towarzyszymy Jordanowi Belfortowi w jego drodze na szczyt. Podróżujemy razem z nim, zarabiamy pieniądze, opływamy w luksusie i z przerażeniem przyglądamy się jego uzależnieniom. Jesteśmy z nim także we wzruszających momentach jego życia, takich jak narodziny syna i strach przed utratą „Księżnej’.

Druga cześć „spowiedzi” Belforta to „Polowanie na Wilka z Wall Street”, która również ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki. Belfort napisał ją po dwóch latach spędzonych w więzieniu. Czytając ją boimy się oszusta, jakim Wilk niewątpliwie był, ale w pewnym momencie zostawiamy zdrowy rozsadek i podziwiamy Belforta. Jego spryt, inteligencja i urok nie pozwalają nam na pogardę i brak szacunku. Faceci mają ochotę poklepać go po przyjacielsku po ramieniu, a kobiety przytulić. Bo taki już ten Jordan Belfort jest…

Zarówno „Wilk z Wall Street” jak i „Polowanie na Wilka z Wall Street” to pozycje, po które muszą sięgnąć osoby z dystansem do świata i poczuciem humoru. Zgorszenie wtedy nikomu nie grozi.
Wbrew powszechnym opiniom to nie jest literatura tylko dla mężczyzn. Skończyły się czasy, kiedy to kobiety zaczytują się w romansach, a przekleństwa, nawet te najbardziej dosadne, sieją zgorszenie. Obie książki polecam i zachęcam do poznania Pana Belforta. Warto.

About Kasia

Zobacz również

Kaucjomaty jak paczkomaty. System kaucyjny przenosi się na polskie osiedla

Od początku działania systemu kaucyjnego Polacy zwrócili już ponad 1,5 mld opakowań. Przed operatorami stoją …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement