poniedziałek , 6 grudzień 2021
previous arrow
next arrow
Slider

Czytam na Zaspie. „Woziłam arabskie księżniczki”

fot. Wydawnictwo Znak
fot. Wydawnictwo Znak

Kocham książki, które odrywają mnie od szarości dnia codziennego . Takie, które powodują, że zatracam się w czasie, a przeczytanie ostatnie strony sprawia mi przykrość, bo… to koniec.

I tak właśnie dzieje się podczas przygody z nową propozycją Wydawnictwa Znak.

„Woziłam arabskie księżniczki” to fascynująca książka Jayne Amelii Larson. Powieść rozkochuje nas w sobie od pierwszej strony i do samego końca nie możemy oprzeć się jej urokowi. Nie wiem czy temat jest sam w sobie tak pasjonujący czy Jayne tak wspaniale pisze. Niezależnie od tego, która odpowiedź jest prawidłowa – musicie sięgnąć po tę propozycję. I kropka.

Jayne Amelia Larson pracowała jako szofer. Prawdziwy, najprawdziwszy. W luksusowym samochodzie, roboczym garniturku i z bogatymi, rozkapryszonymi ludźmi. Jednak to arabscy klienci stali się dla niej inspiracją do napisania książki.
Dzięki Autorce poznajemy nie tylko tajniki pracy ekskluzywnego kierowcy, ale także jego wyjątkowych klientów. Bo kiedy Allah nie patrzy…

…dzieją się naprawdę nieprawdopodobne rzeczy, których nam się nawet nie śni. Czy wiedzieliście, że Arabska Rodzina Królewska porusza się w kufrem pieniędzy, choć nigdy tak naprawdę nie bierze ich do ręki? Owszem, zarządzają swoją gotówką, ale to służba reguluje rachunki.
Królewski kobiety pod abajami kryją markowe ubrania i noszą na sobie setki tysięcy dolarów. W Stanach poddają się bolesnym zabiegom (nawet powiększania pośladków) po czym proszą o ulgę modląc się do Allaha.

Larson porusza także bolesny temat zmuszania młodziutkich dziewczyn do zamążpójścia. Jedna z bohaterek ze łzami w oczach opuszcza Stany i porzuca marzenie o studiowaniu filozofii w Berkeley tylko po to, by poślubić przyjaciela… jej ojca. Ma być jego trzecią żoną.

Saudyjki nie mogą ukryć zdziwienia kiedy okazuję się, że Larson nie ma męża. Łamaną angielszczyzną tłumaczą jej, że każda, absolutnie każda kobieta musi mieć męża. Nie, nie ma tam mowy o uczuciu, lecz pilnowaniu i byciu posłuszną.

„Woziłam arabskie księżniczki” bywa książką czasami zabawną, a czasami bolesną do szpiku kości. Ta publikacja jest świadectwem braku świadomości niezależności arabskich kobiet. Czy jednak warto walczyć o zmiany? Myślę, że nie. To ich historia, kultura i tradycja. To ich świat. Jedyne co możemy zrobić to uszanować ich wybory i starać się zrozumieć mentalność tego narodu.

Książka Jayne Amelii Larson to jedna z lepszych książek jakie czytałam w ostatnim czasie. Polecam i zachęcam do… kupna. Dlaczego? Bo nie raz do niej wrócicie. Gwarantuję.

Zobacz również

BAJKI OPOWIEDZIANE SŁOWEM, OBRAZEM I DŹWIĘKIEM

Nakładem HarperCollins Polska do sprzedaży trafiła nowatorska seria książek – BAJKI DŹWIĘKOWE z klasycznymi, znanymi …

1 komentarz

  1. Preply to przede wszystkim dobry (i darmowy) pomysł, aby rozmawiać z ludźmi z całego świata uczącymi się arabskiego i przez to ćwiczymy swoje mówienie. Myślę, że wiele po prostu zależy od predyspozycji, ale ja odczuwam dużą różnicę między kontaktem z realną osobą a za pośrednictwem internetu. Znajoma mi poleciła lekcje z tą szkołą http://deccoria.pl/forum/temat,77,9593,5 i chyba się na nią zdecyduje, w końcu trzeba szlifować swój język arabski Gdańsk w każdym wieku. Wniosek – oszczędność pieniędzy – z nauka nie są wymagane żadne dodatkowe podręczniki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *