środa , 5 sierpień 2026

Podejmuję wyzwanie i wracam do formy! O pozbywaniu się stresu

Po dwóch dniach intensywnych treningów przyszedł czas na odpoczynek. Czynny odpoczynek!

Moja dzisiejsza wizyta w Studiu Sylwetki FORFIT trwała godzinę. Ostatnie dwa dni dzielnie trenowałam. W poniedziałek nogi, a we wtorek górne partie ciała. Dzisiaj przyszedł czas na relaks. Wylądowałam na orbitreku i rowerku.

Zbiegi okoliczności sprawiły, że mój dzisiejszy wysiłek pokrył się ze strasami, nerwami i absolutnym brakiem humoru. Budząc się rano pomyślałam, że nigdzie nie idę. Zostaję w domu, robię kawę, zakupuję się pod kołdrą i mnie nie ma. Coś wewnątrz jednak pchało mnie do FORFITU.

Z każdą minutą mojego wysiłku czułam się lepiej. Stres odpuszczał i powoli odchodził. Czułam każdy mięsień i radowałam się każdym ruchem. Mój Trener czuwał nade mną, ale pozwolił mi się wyżyć. Potrzebowałam intensywnej godziny. Z moją muzyką i moimi przemyśleniami.

Cudowne jest to, że po 60 minutach (30 minut rowerek, 10 minut przerwy i 20 min na orbitreku) czułam się jak nowonarodzona. Zmęczona, spocona, ale odprężona i radosna.
Dziś rozumiem, co mają na myśli ludzie, którzy ćwiczą, by się zrelaksować i „zresetować” głowę. To rzeczywiście działa…

I jest jeszcze jedna rzecz. W FORFICIE na Zaspie panuje wyjątkowa atmosfera. Po tygodniu moich wizyt czuję się tam jak wśród serdecznych znajomych. Każdego dnia motywują mnie ludzie i niezwykła „magia”, która krąży tam przez cały czas. W FORFICIE nie czujemy się grubi, brzydcy i beznadziejni. Dostajemy tam energii i pozytywnego kopa, który nie pozwala się poddać.

About Kasia

Zobacz również

Kaucjomaty jak paczkomaty. System kaucyjny przenosi się na polskie osiedla

Od początku działania systemu kaucyjnego Polacy zwrócili już ponad 1,5 mld opakowań. Przed operatorami stoją …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement